Rano wstaliśmy z zamiarem pojechania na wycieczkę double deckerem po mieście. Najpierw poszliśmy poszukać knajpy, gdzie serwują śniadania. Nie znaleźliśmy nic ciekawego, więc poszliśmy do naszej piekarni “Ideal”. Wybraliśmy tam sobie przepyszne empanadas z szynką, serem, z pieczarkami i sałatką z kurczakiem. Każdy miał po 3. Do tego poszliśmy po kawę do 7 Eleven i śniadanie gotowe
Zjedliśmy je na świeżym powietrzu koło Pałacu Sztuk Pięknych.
Potem udaliśmy się do Zocalo, bo stamtąd odjeżdżał autobus. Przez obchody niepodległości organizacja ruchu była mocna zmieniona i autobus tego dnia nie jeździł. Przeszliśmy się po placu, żeby zobaczyć jak idą przygotowania do obchodów. Wielka scena stała już gotowa i odbywały się na niej próby. Na placu było dość sporo ludzi oraz artystów ulicznych: mimów, żonglerów, tancerzy i ludzi na szczudłach w narodowych strojach.
Po krótkiej przechadzce wróciliśmy do hotelu, żeby zdecydować co robić. Wybór padł na Xochimilco. Jest to jedno z ulubionych miejsc wypoczynkowych mieszkańców Meksyku. Dawno, dawno temu było to jezioro, gdzie ludzie składowali warstwami roślinność i muł. W ten sposób przygotowywali podłoże pod żyzne ogrody, które nazywały się chinampas. Takich ogrodów powstało mnóstwo i dzięki temu całe jezioro było pokryte kanałami, które przetrwały do dziś. Cała sieć liczy sobie 180 km długości). Po kanałach pływa się gondolami (trajineras).
Xochimilco jest oddalone od centrum miasto o ponad 20 km, więc musieliśmy pojechać metrem na końcową stację, a potem pojechać podmiejską kolejką (tren ligero) do Xochimilco. Podróż trochę zajmuje, ale nie jest uciążliwa.
Na miejscu drogę do przystani wskazali nam miejscowi i dobrze umiejscowione znaki. Po drodze kupiliśmy sobie jeszcze po pysznym taco z kurczakiem, ziemniakami, cebulą, serem (quesillo) i sosem pikantnym.
Po dotarciu na przystań dogadaliśmy się z gondolierem, żeby nas przewiózł po kanale przez godzinę.
Przejażdżka była bardzo przyjemna i spokojna. Nie było zbyt dużo osób, więc nie było tłoczno. Po kanale pływały łódki ze śpiewakami i grajkami (mariachi), ze sprzedawcami napojów i jedzenia oraz ubrań. W weekendy ludzie przyjeżdżają tu całymi rodzinami z przyjaciółmi i zamawiają jedzenie i picie i robią sobie imprezę na gondoli ![]()
Po przejażdżce udaliśmy się w drogę powrotną. Równocześnie zdecydowaliśmy, że pojedziemy do Bazyliki Guadelupa, najbardziej znanego kościoła w Meksyku. W tym miejscu w 1531 roku nawróconemu na chrześcijaństwo Indianinowi Juanowi Diego objawiła się Matka Boska, której wizerunek utrwalił się na jego szacie. Od tego czasu jest to miejsce kultu i powstała tu piękna bazylika. Wokół niej znajduje się wiele mniejszych kaplic.
Po obejrzeniu wszystkiego poszliśmy zjeść. Wybraliśmy mały lokal na targu. Zjedliśmy zupę oraz główne danie. Magda miała coś podobnego do placku ziemniaczanych (tortas de papas) a ja dostałem chichiarron en salsa verde.
Po drodze do hotelu wstąpiliśmy do piekarni po trochę słodkości
Wieczorem oglądaliśmy seriale i popijaliśmy tequile ![]()
Po 22 ubraliśmy się i założyliśmy szaliki z napisem “Viva Mexico”, które kupiliśmy wcześniej i poszliśmy na plac, żeby zobaczyć główną część obchodów niepodległości i sztuczne ognie. Na ulicach zabawa trwała już na dobre pomimo padającego deszczu. Ludzie psikali się sztuczną pianą z aerozolu (nam też sie dostało
), gwizdali w trąbki i byli bardzo podekscytowani. Wszyscy zmierzali na plac, więc nie wiedzieliśmy czy damy radę wejśc. Okazało się, że nie było tak źle. Udało nam się wejść bez problemu, ale swoje musieliśmy odstać i przejść przez ochronę. Na placu nie było tak dużo ludzi jak nam się wydawało. Do tego nie widzieliśmy żadnych turystów, więc byliśmy otoczeni przez miejscowych ![]()
O godzinie 23 rozległ się dźwięk dzwonu. To obecny prezydent uderzył w niego i rozpoczął “grito de independencia”. Grito zostało pierwszy raz wypowiedziane przez Manuela Hidalgo w 1810. Jak tylko skończył sztuczne ognie rozjaśniły niebo. Wszyscy bili brawo i wiwatowali. Viva Mexico! Mogę sobie wyobrazić jaka będzie fiesta za rok, kiedy Meksyk będzie obchodził 200. rocznicę odzyskania niepogległości.